Zuzanna - Korea Południowa, Cheonan
Wszyscy rozeszli się do swoich nowych pokoi. Każdy najpierw wyjechał na szesnaste piętro. Później każdy skierował się w stronę drzwi z odpowiednim numerkiem.
Kali i Julia stały już pod swoim pokojem od dłuższego czasu. Nigdzie nie było Joaśki, która wzięła klucze. Po 10 minutach wyszła z jednej z wind.
- No nareszcie! Gdzie ty się włóczysz?
- Chłopcy powciskali mi wszystkie guziki w windzie, potem uciekli, a ja jak idiotka zatrzymywałam się na każdym piętrze.- powiedział zdenerwowana Aśka otwierając drzwi.
Weszły do środka. Może to nie był bogaty apartament, ale pięknie to tu i tak było. W małym przedpokoiku zostawiły buty i przeszły do kuchni.
- Meble z Ikei, od razu idzie poznać - uśmiechnęła się Zuzka.
Rzeczywiście, na tym właśnie i tylko na tym piętrze, wszystkie mieszkania były umeblowane według stylu z Ikea. Czyli ładnie i wygodnie. Obok kuchni znajdowała się łazienka. Nie za duża, nie za mała - tak w sam raz. Podgrzewana muszla klozetowa i kabina prysznicowa z masażem i radiem - czyli jednak można poczuć się jak VIP, a nie jak zwykły pracownik :D Obok łazienki - ogromny pokój, właściwie ich sypialnia. Pod turkusową ścianą po prawej stronie stały trzy łóżka. Obok każdego z nich - czerwona komoda. Natomiast obok popielatej ściany po lewej stronie stały trzy duże szafy.
Naprzeciwko drzwi do pokoju stała była zaszklona szafa, cały hotel z zewnątrz był oszklony. Widok nie był jakiś oszołamiający - widać było jedynie okna jakiegoś budynku na przeciwko. Chyba był to blok mieszkalny.
Wracając do pokoju dziewcząt: na środku rozpościerał się dywan, na nim stał stół i kilka krzeseł. Natomiast po prawej stronie drzwi, pod tapetą na szafce stał telewizor plazmowy. Naprzeciwko - kanapa.
- No, no, no. To na pewno pokój dla personelu, a nie wnętrze jakiejś willi? - zapytała zdumiona Julka - i nawet nasze bagaże już tu są.
- Dobra, nie stójmy tak. Która idzie się pierwsza kąpać? Mamy mało czasu - odpowiedziała Zuzka.
- Ja idę, spróbuję się streścić - powiedział tym razem Joanna.
Wyciągnęła z walizki kosmetyczkę, coś na przebranie i już jej nie było.
- Ja druga! Ha! Pierwsza byłam - uśmiechnęła się Robinia - przykro mi Zuziu, najwyżej spóźnisz się na kolacyjkę.
- Czuje się jak w przedszkolu, niech będzie, pójdę ostatnia. Ale za to wybiorę sobie pierwsza łóżko - zaśmiała się Kali - to niech będzie... Oo to tutaj! Przy oknie. I szafa też przy oknie. Będę miała przynajmniej ładne widoki. HA!
- Haha, taak. Na ciemne mieszkanie na przeciwko, w którym nikt nie mieszka, a nawet jak zamieszka to pewnie jakiś stary dziadek albo rodzina z dziećmi - roześmiała się tamta.
- No istnieje takie prawdopodobieństwo, ale jak to będzie jakiś przystojniaczek to mi będziesz zazdrościć moja droga.
Na to wszystko Julka wybuchnęła śmiechem i rzuciła poduszką w Zuzke.
- Dobra Ruda, musimy się wypakować. Bierz mi tą walizkę spod nóg.
- Zuzka skrobiesz sobie, taka ładna walizka a ty mi ją kopiesz. Bierz te gnaty.
- Ja ci dam gnaty! - i tym razem Kali walnęła poduszką Robinkę.
Takim sposobem rozpoczęły bitwę na poduszki, którą po pewnym czasie przerwała Joasia.
- Ej wariatki! Jeszcze nie wypakowane? Ja już się zdążyłam wykąpać.
- Już? To teraz ja idę. Mamy jeszcze pół godziny. Szybka jesteś Aśka. Ja niczego nie obiecuje, ale może szybko się przechlapie.
- Ale nie włączaj masaży w kabinie. Nie ma czasu.
- Ok
Poszła i dziewczyny w spokoju mogły się wypakować. Kiedy skończyły i wepchnęły swoje walizki za szafę - a jedna zmieściła się nawet pod łóżko - z łazienki wyszła Julka.
- Ta dam! Mam jeszcze dwie minuty do kolacji, niezła jestem, nie?
- Ile?! Zwariowałaś? Przecież kurde ja się spóźnię a nie pójdę taka nie wykąpana! - krzyknęła Zuzka
- Nie denerwuj się tak, najwyżej się troszkę spóźnisz albo po prostu nie pójdziesz. Przyniesiemy ci jedzenie ze stołówki, nie martw się - odpowiedziała z bananem na twarzy Ruda.
- Dobra ośle, ale macie mi coś dobrego do żarcia przynieść.
- Tylko nie ośle, pacanie. Przyniesiemy, obiecuję. Chociaż nie wydaje mis się żeby tu jakieś wybitne jedzonko mieli. Chodź Aśka, idziemy.
-Idę, idę. Pa Zuzka, nie umrzyj nam tu z głodu - powiedziała Bońkowa i razem z rudowłosą dziewczyną ulotniły się za drzwiami.
Zrozpaczona Kali wyciągnęła z szafy kosmetyczkę i dwa ręczniki. Poszła do łazienki. Na półce ułożyła wszystkie swoje kosmetyki. Wzięła szampon, balsam do ciała i weszła pod prysznic. "W sumie to są tego wszystkiego jakieś plusy: mogę sobie włączyć masaże i posłuchać radia" - pomyślała. Ze zdziwieniem odnalazła stacje RMF FM i przygłośniła muzykę na fula. Kiedy już się wykąpała - a trwało to wieczność całą - wyszła z kabiny i zauważyła, że zapomniała piżamy. Założyła więc jeden ręcznik na głowę, a drugim się opasała. W swojej "miniówce" wyszła z łazienki i poszła po coś do ubrania. W międzyczasie w radiu puszczono jej ulubioną piosenkę Sylwii Grzeszczak "Pożyczony". Nie mogła się powstrzymać i zaczęła tańczyć i śpiewać. Zamknęła oczy. Rozmarzyła się. Ta piosenka przypominała jej Antka i tą historie sprzed lat, o której zapomnieć się nie dało....
Kiedy piosenka się skończyła brunetka oprzytomniała. Podeszła do szafy, wyciągnęła piżamę i bieliznę i pobiegła się ubrać. Dziesięć minut później siedziała na łóżku rozczesując swoje niesforne włosy.
- Jesteśmy! - usłyszała jakiś głoś, to była Julka - dopiero teraz wyszłaś? A na mnie mówiłaś. Tak długo się kąpać - szok! Dzisiaj kolacja wyjątkowo godzinę trwała, normalnie tylko 30 minut będzie. Jedzenie - rewelacja. Naprawdę, zresztą zaraz sama się przekonasz. Obsługa miła i w ogóle. Masz - i podała dziewczynie białe pudełko - A tak w ogóle to te krzesła wygodne tam mają. - usiadła na łóżku nie przerywając mówienia - Ej, chyba się zakochałam! W Andrzeju Delsie, mieszka obok, pod ósemką. No bo przyznajcie same... - Robinia nagle przerwała swój monolog - Dziopki ktoś się do tego mieszkania na przeciwko wprowadził !!! I okaże się Zuzka czy przystojniak czy też nie, ale to jutro sprawdzimy. Lornetkę kupimy, co wy na to?
Dziewczyny przez cały czas patrzyły z uśmiechem na tą drobną, energiczną, rudowłosą postać.
- Julka ty tak zawsze?
- Ale co zawsze?
- No pytam czy zawsze tak dużo gadasz i czy zawsze co chwila zmieniasz temat rozmowy? - zapytała Aśka
- Najczęściej, ale moja droga, Zuzia nie jest lepsza, więcej gada. Czasami... Nie rusza was to, że tam się ktoś wprowadził?! Ja muszę wiedzieć kto to !!!
- Haha, ja na pewno tyle co ty nie nawijam - wtrąciła się Zuzanna - A tak na marginesie to pyszne to jedzenie mają. Palce lizać. Mnie na przykład nie rusza to, że tam się ktoś wprowadził. Pewnie jakiś dziadziuś albo rodzina z dziećmi. No bo pomyśl: nawet jeśli to jest młody mężczyzna to będzie to Koreańczyk. Mnie oni nie jarają, poza tym mam Antosia.
- Odezwała się. Teraz mi powiedz kto sobie wybrał łóżko najbliżej tej oszklonej ściany, czy co to jest, żeby podglądać przystojniaka z naprzeciwka, który nie istnieje.
- Ja, ale to tak dla jaj było. Dobra, chodźmy spać, zmęczona jestem.
Zgasiły światło i zasnęły w mgnieniu oka wyczerpane podróżą...
Uff, jest i drugi rozdział. Znowu w całości poświęcony Zuzce, ale przysięgam Wam i obiecuję, że następny rozdział będzie tylko o Mattim. W czwartym nasi bohaterowie się spotkają. Będzie ciekawie... Uwierzcie mi ;) A tymczasem pozostaje Wam czekać na dalsze perypetie i komentować oczywiście, komentować... :D I jeszcze jedno: zapraszam do zakładki Bohaterowie, pojawi się tam charakterystyka Julki i Joaśki :)







