Zuzanna - Korea Południowa, Cheonan
Po wielu godzinach tułaczki, przesiadek z autobusu do samolotu, z samolotu do samolotu itd., wreszcie autokar, który zabrał ich z koreańskiego lotniska, dowiózł ich do celu - miasta Cheonan. Ich - czyli grupę studentów, którzy przyjechali tu na praktyki sponsorowane przez uczelnie. Czemu aż tak daleko? Proste: polskie kluby sportowe nie chciały przyjmować niedoświadczonych fizjoterapeutów i lekarzy, a koreański klub Hyundai Capital Skywalkers chętnie przystał na prośbę uniwersytetu. W końcu ochoczych rąk do pracy nigdy dość.
W tej grupce studentów miała szczęście znaleźć się nasza główna bohaterka. Poznała już wszystkich biorących udział w tej półrocznej "wycieczce" i bardzo cieszyła się, że tu przyjechała. Pozna trochę świata, nowych ludzi i język.
Wiedziała, że dogada się z ludźmi, z którymi będzie tu pracować i z siatkarzami pobliskiego klubu, którym będzie pomagać w najbliższym czasie, ponieważ w zeszłym roku będąc na 2-miesięcznej wycieczce w Anglii opanowała angielski perfekcyjnie. Była spokojna i szczęśliwa. Spokojny był też jej chłopak. Wiedział bowiem, że w Korei Zuzka nie pozna nikogo w kim mogłaby się zakochać. Koreańczycy nie należą do przystojnych mężczyzn. Poza tym Zuzanna sama mu to powiedziała i obiecała, że nie będzie się oglądać za chłopakami - zresztą, jakimi?
Zuzanna zamknęła oczy. Zaczęła wyobrażać sobie pobyt tutaj i układać plan jutrzejszego dnia, chociaż organizator już niestety o to zadbał.
-Halo! - krzyknął ktoś - pobudka Zuza! Dojechaliśmy na miejsce!
- Oo, to już? Ok, wstaję - odpowiedziała. Popatrzyła w bok, ale przez zaciemniane szyby niewiele zobaczyła. Ubrała sweter, wzięła szybko swoją torbę i wyskoczyła z autobusu jak poparzona.
- Gdzie ci się tak spieszy? - zapytał kierowca, który też już zdążył wyjść.
- No do nowego świata panie Mieciu, do nowego świata - uśmiechnęła się dziewczyna, na co pan Mieczysław pokiwał pobłażliwie głową.
Kiedy wszyscy wyszli z autokaru zaczęli zachwycać się widokiem. Dookoła wysokie i piękne wieżowce i budowle. Tak właściwie to zaparkowali obok czegoś dużego przypominającego hotel.
- Wow! - krzyknął ktoś - i my tu będziemy mieszkać?!
- No raczej Tomczak, nie czytałeś planu wyjazdu? - zapytał jakiś inny student
- Nie chciało mi się. A jak nazywa się to cudeńko?
- "Jekuszi", to jest sześciogwiazdkowe cudeńko :) Aż chce się żyć.
Kiedy już wszyscy doszli do siebie z cudownego "Jekuszi" wyszedł jakiś Koreańczyk i skierował się w ich stronę.
- Ulala, jaki przystojniaczek - powiedziała ironicznie Zuza, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Coś nie tak? - zapytał po angielsku zmieszany mężczyzna.
- Nie, wszystko w porządku - odpowiedział opiekun grupy, pan Stanisław Żaliński - Witam pana, bardzo mi miło.
- Mi również, jestem właścicielem tego hotelu. Zapraszam was do środka. Portierzy wypakują walizki i zaniosą je do waszych pokoi.
Kiedy weszli do środka stanęli jak wryci. Onieśmielił ich wygląd tego miejsca. Wszystko było jak ze snu. Piękne żyrandole i girlandy zwisały z sufitu, na kremowych i złocistych ścianach wisiały przepiękne obrazy zdobione bogatymi ramami. Na ziemi rozpościerał się czerwono-krwisty dywan. Dookoła było pełno dużych, rzeźbionych drzwi, niczym z bajki. Jedne prowadziły na stołówkę, inne do ogrodu, do pokoju zabaw, sali konferencyjnej, gabinetu właściciela i do długiego korytarza pełnego wind, które miały dowieść mieszkańców na odpowiednie piętro. Były też schody, ale z nich praktycznie nikt nie korzystał.
Wracając do naszych studentów: kiedy tak stali jak słupy soli w holu usłyszeli rozbawiony głos jednego z portierów:
- Haalo! Przepraszam! Zawsze jesteście tak podnieceni na widok czegoś nowego? - uśmiechnął się - chciałem was zaprosić do sali konferencyjnej. Właściciel, pan Mark, chce wam przedstawić dokładny plan jutrzejszego dnia i rozdać kluczyki do pokoi.
- Ok, idziemy - powiedział chyba najbardziej trzeźwy z nich wszystkich opiekun grupy. Weszli do ogromnej i cudownej sali konferencyjnej. Było tam pełno krzeseł ułożonych w kilkunastu rzędach obok siebie. Te krzesła bardziej przypominały królewskie trony. Na początku tych wszystkich rzędów stał olbrzymi i długi stół ze ślicznie rzeźbionymi nogami. Na suficie - tak jak w holu - wisiały żyrandole i girlandy. Na ścianach zaś piękne arrasy. Zachwycona grupka młodych ludzi usiadła na "królewskich tronach" w pierwszych rzędach .
- A więc witam Państwa bardzo serdecznie - zaczął swój monolog właściciel hotelu - Mieliśmy już przyjemność spotkać się przed chwilą. Mam na imię Mark i jak już wiecie jestem właścicielem tego cudeńka. Widzę, że się wam tu podoba, bardzo mnie to cieszy. Mieści się tu wiele apartamentów, jednak z przykrością muszę was powiadomić, iż jako że jesteście zaliczani do pracowników, będziecie mieszkać w mieszkaniach mniej bogatych, dla personelu hotelu. Pokoje są 3-4 osobowe, składają się z: dość dużego pokoju, w którym znajdują się łóżka dla każdego, z małej kuchni, łazienki i z miniaturowego przedpokoiku. Możecie od czasu do czasu korzystać z naszego basenu i SPA, a także z tzw. "pokoju zabaw", w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Poza tym będziecie ciężko pracować. Zanim rozdamy wam kluczyki, przedstawię wam plan na jutrzejszy dzień. Plany na inne dni będą wywieszane w gablotce na korytarzu, na waszym piętrze. Tak więc:
godz. 6:00 - pobudka
godz. 6:3 -7:00 - śniadanie
godz. 7:10 - wyjazd na hale
godz. 7:30 - rozpakowanie sprzętu, przedstawienie was siatkarzom i zespołowi
godz. 8:00-12:00 - siatkarze odbywają trening, przyglądacie się pracy klubowym lekarzom i fizjoterapeutom, ewentualnie im pomagacie.
godz. 12:00-12:30 - pakowanie sprzętu, odjazd do hotelu
godz. 12:50-13:30 - obiad
godz. 13:30-15:30 - czas wolny
godz. 15:30 - wyjazd na hale
godz. 15:50 - rozpakowanie sprzętu
godz. 16:00-19:00 - siatkarze odbywają trening, wy w tym czasie macie praktyki i zajęcia z lekarzami i profesorami z jednej z tutejszych uczelni
godz. 19:00-19:30 - pakowanie sprzętu i odjazd do hotelu
godz. 19:30-20:00 - kolacja
godz. 20:00-23:00 - czas wolny
godz. 23:00-6:00 - cisza nocna
Plan nieznacznie będzie ulegał zmianie, w zależności od tego czy siatkarze w danym dniu będą rozgrywać mecz, czy też nie, a także od tego, czy nie będą mieć dnia (lub dni) wolnego. Wówczas organizujemy wam czas oprowadzając was po zabytkach tutaj jak i w okolicznych miejscowościach, a także zabierając was do kina itp. Niedziele macie wolne, chyba że są rozgrywane mecze.
Będziecie mieć praktyki z lekarzami i profesorami z pobliskiej uczelni, wiele się od nich nauczycie. Kończę, bo widzę, że jesteście zmęczeni. Teraz rozdamy kluczyki.
-Uff, nawet nie tak źle. Myślałam, że będzie dłużej gadał. - westchnęła z nieukrywaną radością, ale i zmęczeniem w głosie jedna z dziewczyn. Miała na imię Julia i od samego początku turnusu znalazła wspólny język z Zuzką Podobnie jak ona nie lubiła nudy, ciągle się uśmiechała i potrafiła cały czas mówić i opowiadać. Buzia jej się nie zamykał :)
Pan Mark kolejno czytał osoby z listy, którą trzymał w ręku. Nie była ona długa, bo znajdowało się na niej jedynie czternastu studentów + opiekun i kierowca autobusu.
Piętro 16:
pokój nr.2 - opiekun grupy p. Stanisław Żaliński, kierowca p. Mieczysław Stańczyk
pokój nr.6 - Jan Tomczak, Tomasz Reizer, Rafał Polak, Filip Kimczyk
pokój nr.7 - Arleta Lewandowska, Daniela Król, Rozalia Orłoś, Natalia Limo
pokój nr.8 - Andrzej Dels, Marcin Jurek, Bartosz Wlazły
pokój nr.9 - Julia Robin, Zuzanna Kalimo, Joanna Boniek
- Aaaaaaaa !!! - pisnęła Julka - Zuzka słyszałaś?! Mamy razem pokój !!!
Wszyscy popatrzyli na nią jak na wariatke.
-Przepraszam, to ze szczęścia - dodała zmieszana po angielsku
- Nic nie szkodzi - powiedziała żona pana Marka, Stella, która również była obecna na sali - teraz zapraszam do pokoi, macie czas na rozpakowanie się i kąpiel. Za godzinę zapraszam na spóźnioną kolacje.
Cheonan
Jest pierwszy rozdział :) Na początku chciałam wam obrazowo przedstawić sytuację Zuzki i wytłumaczyć co robi w Korei. Następne rozdziały będą bardziej interesujące. Czytasz-zostawiaj komentarz, będzie mi miło ;)
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach wypełnijcie "formularz kontaktowy" i wyślijcie ;) Do napisania! <3
podobaa mi się ^^ czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :) mam nadzieję, że pojawi się szybko i nie zabraknie w nim Matthewa :>
OdpowiedzUsuń